Pęknięcie na ścianie potrafi spędzić sen z powiek. W niektórych przypadkach faktycznie wymaga interwencji konstruktora, w innych jest naturalnym efektem starzenia się tynku i można je naprawić w ciągu dnia w ramach renowacji powłokowej. Kluczem jest umiejętność rozpoznania, z czym mamy do czynienia.
Rysy skurczowe (włoskowate)
Najczęstsze i najmniej groźne. Powstają w pierwszych miesiącach po nałożeniu tynku, gdy materiał oddaje wilgoć i lekko się kurczy. Mają szerokość poniżej 0,3 mm, są płytkie i nie zmieniają swojego rozmiaru w czasie. Doskonale poddają się tzw. mostkowaniu – pokryciu farbą elastyczną, która wypełnia i przykrywa rysę.
Pęknięcia siatkowe
Tworzą charakterystyczną „pajęczynę” na powierzchni. Wskazują zazwyczaj na zbyt grubą warstwę zaprawy zbrojącej lub błąd w proporcjach mieszanki. Można je opanować specjalistycznymi masami szpachlowymi i zatopioną siatką, po czym przemalować całą powierzchnię.
Pęknięcia liniowe biegnące pionowo lub ukośnie
To już sygnał wymagający uwagi. Jeśli pęknięcie ciągnie się przez kilka metrów, biegnie ukośnie od narożnika okna w stronę dachu lub fundamentu, może wskazywać na osiadanie budynku, błąd projektowy lub uszkodzenie konstrukcji. W takiej sytuacji renowacja powłokowa to za mało – konieczna jest opinia konstruktora.
Pęknięcia w okolicach okien i drzwi
Ten typ wad pojawia się bardzo często i wynika z koncentracji naprężeń w narożach otworów. Można je trwale wyeliminować, wzmacniając naroża dodatkową siatką diagonalną i nakładając nowy cienkowarstwowy tynk lub szpachlę renowacyjną.
Test do wykonania w 5 minut
Zaznacz końce pęknięcia ołówkiem i opisz datę. Po sześciu miesiącach sprawdź, czy rysa się rozszerzyła. Jeśli nie ruszyła się ani o milimetr, możesz spokojnie zaplanować renowację powłokową. Jeśli rośnie, zacznij od konsultacji z inżynierem budowlanym.
